Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały



Witaj nieznajomy.
FacebookRSS
Acid Dragon
Swoją przygodę z grami Might & Magic zacząłem jako nastolatek od Heroes II, pod koniec lat 90-tych, w postaci - jakże wówczas popularnej - "koleżeńskiej" kopii. Początkowo gry kompletnie nie rozumiałem i nie potrafiłem nawet rekrutować nowych stworzeń. Z czasem jednak nie tylko się to zmieniło, ale doprowadziło do zaciekawienia, zainteresowania, aż w końcu do pasji, która w zmiennej postaci trwa do dziś. Heroes III poznałem będąc już w liceum w okolicach roku 2000 i niemal z miejsca uznałem za jedną z najlepszych gier, jakie kiedykolwiek widziałem (które to zdanie podtrzymuję również dziś). Pociągnęło to za sobą zainteresowanie serią gier Might & Magic, uniwersum fabularnym, modowaniem H3 (WoG), a w rezultacie - również założenie Kwasowej Groty. Dziś już, prawdę mówiąc, niewiele grywam poza okresami około-premierowymi nowych gier, ale wciąż ten cały wszechświat, jak i społeczność fanów, która przy nim wyrosła pozostają dla mnie bardzo ważne.

Dark Dragon

- W jaki sposób HoMM zagościł u Ciebie na komputerze?

Była to oryginalna, anglojęzyczna wersja Heroes I dołączana do CD-ACTION w lutym 2001 r.

- W jaki sposób H3:RoE i Twoje drogi się spotkały?

Strasznie spodobała mi się część pierwsza i zagrywałem się w nią całymi dniami. Moi rodziciele to zauważyli i gdy nadarzyła się okazja mój tata pożyczył od jakiegoś kolegi z pracy piracką wersję H3. Ówcześnie nawet nie byłem w pełni świadomy jej istnienia.

- Która część jest wg Ciebie najlepsza and dlaczego?

To bardzo trudne pytanie, z którym borykam się od lat. Dochodzę do wniosku, że nie mam ulubionej części. W każdej jest coś magiczne i wartego uwagi, co składnia mnie do ponownej instalacji i znużenia się w świecie M&M.

Dopiero po dłuższym okresie czasu (rok? może więcej?) odkryłem dodatki do gry i Kroniki, a na pewno wiele lat minęło zanim odkryłem HC 5-8 oraz WoG-a (dzięki Grocie). Sam dłubałem trochę przy modyfikacjach, choć nigdy nie chwaliłem się tym na forum (ze względu na ówczesną ostrą krytykę), wiele lat temu stworzyłem pakiet artefaktów na Halloween (za czasów, gdy podmieniało się te puste). Możliwość wprowadzania zmian do gry była dla mnie wielką radochą. Gra ma potencjał nieśmiertelności, jest niemal idealna, a gracze w dalszym ciągu dążą do utopii jaką byłoby zadowolenie wszystkich idealnym ideałem.

Hubertus
Z Heroesami zetknąłem się w roku 1996 dzięki koledze mojego brata, który pożyczył składankę gier zawierającą część pierwszą serii. Niedługo potem zapoznałem się z demem części drugiej, które to wgniotło mnie w fotel głównie dzięki wprowadzonemu zamkowi nekromanty i pięknej oprawie audiowizualnej. Demo skłoniło mnie do zakupu pełnej wersji gry i w ten sposób stałem się złym nekromantą prowadzącym Archibalda do zwycięstwa. Po zachłyśnięciu się częścią drugą serii i przeczytaniu wszelkich dostępnych zapowiedzi oczekiwałem z niecierpliwością Heroesów III. Po długim oczekiwaniu i nawiedzaniu sklepu wydawcy w końcu się doczekałem i zanurzyłem się w świat Odrodzenia Erathii. Zdecydowanie najlepszą częścią serii pod kątem możliwości taktycznych, balansu i fabuły są Heroesy III, jednakże przez sentyment do części drugiej to właśnie ją uważam za swoją ulubioną część Herosów Mocy i Magii.

Dru

Jako, że mój ojciec jest wielkim fanem gier strategicznych i RPG to nieuniknionym było bym i Ja zapoznał się z przedstawicieli tych gatunków. W ten sposób w 1997 roku rozpocząłem moją przygodę z serią Heroes of Might and Magic, zaczynając od drugiej części.

Trzecia część serii o bohaterach zagościła u mnie w dniu premiery ponieważ grałem już w bardzo udaną dwójkę, także decyzja z zakupem trójeczki była oczywistym wyborem. Mimo tylu lat nadal posiadam oryginalną płytę i książeczkę, tylko karton gdzieś się zapodział :P

Nie będę oryginalny jeśli powiem, że to właśnie trójeczkę uważam za najlepszą część. Swego czasu już dwójka była bardzo grywalna, a trójka jeszcze bardziej rozbudowała poszczególne elementy rozgrywki. Niestety ubolewam nad faktem, że czwarta część wyhamowała tą ewolucje.

W dzisiejszych czasach gdzie gatunek gier strategicznych nie jest tak popularny jak 15 lat temu i nie pojawia się tyle strategi, to człowiek wraca do starszych pozycji. Także nadal gram w trójkę, ponieważ uważam, że żadna inna gra strategia nie jest tak rozbudowana jak właśnie trzecia część. Oczywiście teraz częstotliwość grania jest mniejsza, bo i ile można grać w ten sam tytuł od 15 lat :P Trójkę odpalam najczęściej przy okazji wydania nowych wersji modyfikacji Horn of the Abyss i VCMI. Poza tym lubię odpalić także Heroes 5 gdyż uważam, że pod względem rozgrywki i złożoności, piątka zbliżyła się do trójki :)

Życzę sobie i innym Grotowiczom by było nam dane zagrać w przyszłości w kolejną część „Hirołsów” tak dobrą, a nawet lepszą niż poczciwa trójeczka :)


Hobbit
Moja przygoda ze światem Might and Magic rozpoczęła się od demonstracyjnej wersji Heroes II znalezionej na płytce dołączonej do pewnego czasopisma komputerowego. Choć zawierała tylko jedną dostępną mapę, a ja miałem wtedy 5 lat, często wracałem do niej, marząc o pełnej grze. Gdzieś na przełomie tysiąclecia w moim domu zagościła przegrana od znajomych kopia Heroes III. Szybko stała się ona jedną z najczęściej granych przeze mnie gier w tamtym okresie, a uczucie pogłębiło się wraz z kolejnymi dodatkami. Możliwe że to ze względu na sentymenty, ale jednak obie gry - drugą i trzecią część - do dziś uznaję za najlepsze z całej serii, a przy tym również za jedne z najlepszych gier komputerowych na świecie. Do obu gier wciąż wracam (choć ostatnio nieco rzadziej) i ciągle dają mi mnóstwo frajdy, a Heroes III, z racji na utrzymujący się fandom i ciągle tworzone nowe, fanowskie modyfikacje, tym bardziej nie może się znudzić.

Kammer
Moje kontakty z Serią zaczęły się w 2006r. Zakupiłem wtedy egzemplarz KSGry Extra poświęcony w całości Piątce. Na dwóch płytach CD znajdowało się demo Piątki, które to przeszedłem wielokrotnie i Złota Edycja Dwójki, która na długo zagościła u mnie na dysku. Szukając informacji o nich natrafiłem na Grotę i Jaskinię. Na nich wyczytałem sporo różnych wiadomości o Trójce i Czwórce. Postanowiłem później sprawdzić, czy Trójka jest naprawdę taka dobra, a Czwórka - aż taka zła.

Nigdy nie grałem w czyste RoE czy AB. Złotą Edycję (już od Ubi) po kilku miesiącach usprawniłem WoGiem. i wsiąkłem. Kilka lat później (gdy moje zainteresowanie spadło) doszła ERA. I znów wsiąkłem. Jeżeli chodzi o najlepszą część, to tutaj praktycznie nie da się być oryginalnym. Rzecz jasna - jest nią Trójka. Głównie dzięki VCMI i potencjałowi dodawania dobrych pomysłów z kolejnych części (skillwheel, strefy kontroli) oraz dzięki dużej elastyczności i schludnej grafice.

Osobiście grywam w VCMI (ktoś musi testować Vori :P), ERA (na losowych z Sagamosą i moimi ulubionymi opcjami WoGifikacji) i czasem w Piątkę (na losowych Akademią przerobioną na Wrota Żywiołów). Do kampanii nigdy nie mogłem się przekonać i bardzo szybko mnie one odrzucały. A Jedynki i M&M nie zdobyłem do tej pory. Będę musiał to nadrobić.

syrious
Hm... pierwszy raz zagrałem dosyć późno, bowiem kiedy miałem 11-12 lat to było chyba 2007, albo 2008 roku. Cóż rodzice surowo zabraniali nam grać w gry komputerowe. Tak więc no cóż, legalnie kupić gry nie mogliśmy kupić. Pewnego dnia brat (starszy o 3 lata) przyszedł z płytą od kolegi. Była to przegrana wersja bez filmików, ale ze wszystkimi kampaniami (bez Tarnuma). Była to wersja trudniejsza, rozwiązania typowe dla złotej kolekcji, czy oficjalnej wersji się nie sprawdzały. Komputerowy gracz w naszej wersji był o niebo inteligentniejszy.
To była pierwsza gra z tej serii, RoE, AB i SoD w jednej. Potem poznałem czwórkę, piątkę następnie kupiłem Heroes complete gdzie miałem juz wszystkie części oficjalnie legalnie.
Mi się trójka bardzo podobała, ale do piątki mam większą słabość- dała mi tyle rozrywki, rozwinęła zainteresowanie fanfickami (pierwsze fantasy robiłem na podstawie trójki, ale to inna bajka) no i to pierwsza gra w której grałem z innymi graczami niż mój brat. Nadal gram w wolnych chwilach w herosy, częściej w szóstce ze względu na fabułę no i koledzy przenieśli się na nią. Marzy mi się, profesjonalny fanfick, którego niekoniecznie byłbym autorem i zaakceptowane byłoby przez Ubi.

Kathrin
To była miłość od pierwszego kliknięcia
Jakieś 13 lat temu kupiłam swój pierwszy komputer, a niedługo potem pierwszy CD - Action z dołączoną doń grą Heroes 1. Do dziś pamiętam tamte mapy, ich eksplorowanie, porażki i zwycięstwa, a także radość z zakupu fioletowego smoka, którego posiadanie czyniło mnie Panią Życia i Śmierci;)
Gra wzbudziła emocje wszystkich domowników, podzieliła na stronnictwa i zapewniła wiele godzin dobrej zabawy. Jednak wierna jej pozostałam tylko ja.
Któregoś dnia dostałam od męża w prezencie Heroes 3 (legalną wersję, jeszcze niespolszczoną, wycyganioną, jak się potem okazało, od jakiegoś kolegi) i wsiąkłam weń całkowicie; choć muszę przyznać, że początkowo niejakie zdziwienie budziło graficzne pomniejszenie wszystkich jej elementów – postaci, potworów, plansz walki. Najbardziej urzekła mnie elegancka prostota tej gry, ciekawa fabuła oraz pełnokrwiste sylwetki bohaterów. Z tymi ostatnimi zaczęłam się nawet identyfikować ;), a takie zjawisko jak dotąd towarzyszyło mi wyłącznie przy dobrej lekturze. Hmm, moje alter ego zmieniało się jak w kalejdoskopie. Grałam intuicyjnie, szybko, bez analizowania umiejętności postaci czy znaczenia artefaktów, stosując wciąż ten sam, dyżurny zestaw zaklęć. Byle do przodu, byle się przemieszczać. Któregoś dnia zajrzałam do Kwasowej Groty i tutaj dzięki kontaktom z innymi fanami zaczęłam uczyć się H3 na nowo, metodycznie i wnikliwie. Dostałam w prezencie wiele wspaniałych map (raz jeszcze dziękuję ich Autorom! ) Zgłębiłam też tajniki WoGa jednak jakoś nie przekonał mnie ten fanowski dodatek. W przypadku mojej intuicji tyczącej gier sprawdza się powiedzenie jakoby „lepsze było wrogiem dobrego”. Ze wszystkich części trójeczki najbardziej lubię „Ostrze Armagedonu” (z uwagi pewnie na bohaterów – Gelu, Adrienne, Mutare i na urodę kampanijnych map), najmniej „Cień śmierci” (tu decyduje subiektywna niechęć do nekromantów i barbarzyńców, jakby co z góry przepraszam wszystkich liczów!). Jeśli mogę wybierać to moimi faworytami są Loch lub Bastion. Pojedyncze scenariusze niezbyt mnie wciągają, wolę kampanie, możliwość dłuższego rozwoju bohatera, dłuższego obcowania z jego historią i z nim samym.
Pomimo posiadania wszystkich pozostałych części wciąż powracam do H3 i chociaż (jak nieskromnie sądzę) nie ma już ona dla mnie żadnych tajemnic, to sentyment bierze górę; wszak uwielbiamy to co znajome, czyż nie?
Cóż powiadają, że zawsze wracamy do pierwszej miłości lub inaczej, że każda kolejna miłość jest szukaniem tej pierwszej, więc i ja się z tym zgadzam, kończę pisać i spieszę dokupić kolejnego czarodziejskiego pogromcę zła
Kathrin z Kwasowej Groty!

Alamar

Jeśli o mnie chodzi, to ma przygoda z sagą rozpoczęła się od czterech dyskietek z H1 przyniesionych przez kolegę. Grałem wcześniej w Warlordsów 2 i Heroesi mieli wszystko co lubiłem w tamtej grze i jeszcze więcej - miasta, bitwy na które miało się wpływ, kampanię, itd. Czekałem niecierpliwie na kolejną część, a gdy ukazało się demo, grałem w nie na wiele sposobów. Podobnie było z H3 - demo a później "wersja" od kolegi. Jednak z czasem kupiłem oryginał oraz dodatki do niego (ukazały się dopiero rok po ich premierze na świecie i na moim komputerze :P). Nie wiem, ile czasu spędziłem przy H3, ale na pewno sporo, zwłaszcza przy "gorących pośladkach". ;)

Choć od dawna nie gram regularnie w H3, pisząc ten artykuł rzecz jasna musiałem wrócić do niej. I chyba nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że te 15 lat później gra jest nadal tak samo grywalna, jak w dniu premiery i tak samo wciąga.
Niestety lata robią też swoje. H3 brakuje wielu opcji z następnych części: karawan, odnawialnych skarbców, aktywnych zdolności specjalnych jednostek, ataku z flanki lub tyłu (jak w nadchodzącym Heroes Online) czy wreszcie bossów czy przebudowy miast z H6. Jak widać nawet te gorsze części mają pewne elementy, których jednak pozbawione jest H3, a z których nie zdajemy sobie sprawy, dopóki nie zagramy w grę, gdzie ich nie ma.




To już wszystko. Dziękuję za poświęcony czas. I oby następna część sagi w końcu przywrócił należne jej miejsce na rynku gier. Na koniec jeszcze tylko zdjęcie premierowego wydania i zawartości Odnowienie Erathii (plus pudełka obu dodatków), a także skany z czasopism z recenzjami Heroes 3 z 1999 roku.

© 2003-22 Kwasowa Grota. Wszelkie prawa zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie, publikowanie lub modyfikowanie tekstów grafiki i innych materiałów chronionych prawem autorskim znajdujących się na stronie bez wyraźnej zgody autorów jest zabronione.
Grafika smoka z logo strony autorstwa Silvii Fusetti.
Polityka prywatności i cookies. Redakcja, kontakt