Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały



Witaj nieznajomy.
FacebookRSS

Recenzja Might & Magic X: Legacy

Istnieje kilka rodzajów recenzji. Najpierw są te obiektywne - w których gra jest samodzielną i niezależną całością. Potem są te subiektywne - w których opis gry miesza się z personalnymi odczuciami recenzującego. No i wreszcie są recenzje fanatyków danej serii gier, w których fakt, że smok ma mniej punktów życia niż pająk, obniży ocenę o połowę. Zgadnijcie jakiego typu będzie ta recenzja? :).

Co to u Kreegana jest M&M X?

Drużyna marzeń, czyli wszystkie 12 klas postaci
w Might and Magic X
Nie przychodzi mi do głowy powód, dla którego osoba nie znająca Might & Magic mogłaby zabłądzić w Internecie i jakimś cudem natknąć się na ten tekst, ale tak dla zachowania pozorów, przypomnijmy. Might & Magic, choć obecnie jest nazwą całej marki, pierwotnie była nazwą serii 9 gier RPG. To one były pierwsze, przed znanymi wszystkimi "Heroesami", stworzone przez prześwietnego Jona van Caneghema i jego ekipę New World Computing. Miały swoje lepsze i gorsze odsłony, ale jako seria na pewno przeszły do panteonu sław. Po bankructwie wydawcy tychże gier i przejęciu praw do marki przez Ubisoft, nowi właściciele byli niemalże pewni, że nie będą już kontynuować serii RPG i skupią się głównie na serii Heroes i spin-offach. Pewni do czasu. Ostatecznie jednak udało się przeforsować pomysł o powstaniu Might & Magic X. Jak? Zamiast robić drugiego Skyrima, twórcy zdecydowali się na projekt raczej niskobudżetowy, z wykorzystaniem wielu już gotowych elementów z wcześniej wydanych tytułów (przede wszystkim z Heroes VI). Wybrano old-schoolowy model rozgrywki, nie przejęto się prawie w ogóle fizyką świata, ani też nie próbowano dokonywać żadnej rewolucji. I tak zrodziła się gra, która ma być przede wszystkim hołdem dla 28-letniej sagi.
Nie oszukujmy się więc - Might & Magic X jest produkcją ze "średniej" półki, przeznaczoną na rynek niszowy i arcydziełem być nie może. Ale wciąż może być dobrą grą.

Pierwsze wrażenie

Księga Chmur, czyli Clouds of Xeen w pigułce.
Już od pierwszych chwil widać, że ta gra - choć może być jak najbardziej samodzielną całością - będzie w pełni odebrana tylko przez fanów całej serii. Dosłownie na polu startowym, przy wysiadaniu ze statku wita nas skądinąd znajomy Sir Christian, a nazwą pierwszego miasta do zwiedzania jest "Sorpigal" (powracająca już po raz trzeci w historii gier). Co więcej - nawet jedna z plotek miejskich przyznaje istnienie "innych Sorpigalów". To jednak tylko początek. Odniesień i nawiązań do starszych części M&M jest tu prawdziwe multum. Zaczynając od ksiąg do zdobycia w trakcie rozgrywki, które opowiadają w kilku zdaniach fabuły starszych części (autorstwa niejakiego Lorda Caneghema zresztą), poprzez znajome imiona i nazwy, aż po subtelne smaczki w stylu imion postaci ze Star Treka i innych filmowych produkcji sci-fic (coś, co pierwotni autorzy również robili). I choć te nawiązania niestety nie są częścią głównej fabuły, to bardzo cieszą oko każdego fana M&M.
Moje pierwsze wrażenie było więc jak najbardziej pozytywne - tak, to jest część Might & Magic, a nie tylko jakaś losowa gra, pod którą podpięto tytuł. Ciągle ten sam system rozgrywki, ten sam klimat, znajome elementy, sklepy, świątynia, drużyna, ekwpipunek, magia... i wiele innych. W istocie zgodzę się z autorami, że gra wygląda jak "list miłosny" do całej sagi. Z wyjątkiem wspomnianej głównej fabuły.

Fabuła

Półwysep Agyn - miejsce akcji MMX
No to zaczynam nieco narzekać. Oczywiście nie mogło być inaczej - fabuła MMX jest ciągle osadzona w świecie Ashan. Świecie czasami ciekawego, ale jednak wtórnego, mało oryginalnego fantasy. Nie powrócimy więc do losów Starożytnych i ich wojny z Kreeganami. Pod koniec gry nie będzie na nas czekała armia droidów, czy portal do innych planet. Z punktu widzenia nowych gier i nowych twórców jest to zrozumiałe. Aczkolwiek szkoda, że i tu nie pokuszono się o ukłon w stronę fanów. Sama fabuła gry najpierw przypomina nam historię z Heroes VI - o zdradzie Uriela i jego brata, Michała. To właśnie te wydarzenia są przyczyną obecnej sytuacji polityczno-religijnej Świętego Imperium ludzi, w tym - półwyspu Agyn, na którym toczy się akcja gry. Ogólnie panuje tu klimat rozłamu, zamieszek i recesji. Jednakże sporo wody upłynie zanim wmieszamy się w bardziej znaczące wydarzenia. Zaczynamy drużyną, która tylko.. szuka pracy. Przynieś miecz, zanieś kwiaty, pozamiataj pajęczyny - to są nasze zadania przez co najmniej 1/4 gry. Późniejsza fabuła zresztą też nie ma epickich rozmiarów, decydujących o losach narodów, aczkolwiek umiejętnie wplata się w wydarzenia większej wagi. Najważniejszy jest tu ostatni (czwarty) rozdział, który łączy wątki z wcześniejszych. 
Na plus jednak trzeba wspomnieć, że fabuła MMX opowiada też (a raczej: dopowiada) kilka wątków pobocznych z Heroes VI. Poznamy między innymi dalsze losy Craga Hacka, Markusa Wilka, czy Jona Morgana, a w całość ponownie wmiesza się pradawna wojna Aniołów i Bezimiennych.
Ogólnie fabuła jest "znośna", ale trochę zbyt ograniczona.

Rozgrywka

Sorpigal Nad Morzem - początek rozgrywki
Zacznijmy od tego, na co narzekały już legiony fanów M&M - poruszanie się. Poruszanie się po mapie odbywa się skokowo, po kwadratowych polach szachownicy, trochę na wzór najstarszych części M&M: 1-5. Nie ma więc dowolnego poruszania się i biegania po wzgórzach i dolinach (gdyż teren gry jest głównie płaski). I jak taki archaiczny system sprawdza się w praktyce? Prawdę mówiąc - kompletnie mnie to nie obchodzi. Sądziłem, że będzie inaczej, ale jednak jedyne na co mogę narzekać w poruszaniu się w grze to wolniejsze tempo ruchów, niż bym sobie tego życzył. Nie czuję więc żadnego "upośledzenia" gry w związku z ruchem skokowym. Ciągle można pójść gdziekolwiek. I tylko latania trochę szkoda - to była spora frajda w MM6-8.
Inne elementy rozgrywki w dużej mierze kopiują rozwiązania z M&M 7. Mamy więc czteroosobową drużynę postaci, które możemy albo stworzyć sami, albo zagrać zestawem "domyślnym". Każda postać ma swoje statystyki (moc, magia, żywotność, etc.), biegłości (walka mieczem, łukiem, czy różne szkoły magii) o 4 możliwych stopniach zaawansowania i ewentualnie zaklęcia. Zmiana jest w zarządzaniu ekwipunkiem - teraz wszystkie postaci dzielą jeden wspólny "plecak" na nienoszone na sobie (nieaktywne) przedmioty.
W trakcie gry po zebraniu odpowiedniego doświadczenia, postacie "wskakują" na kolejne poziomy. Odbywa się to automatycznie i nie wymaga "treningu" (znanego z poprzednich części). Po każdym awansie postaci zyskujemy trochę bonusowych punktów statystyk i biegłości, do rozdzielenia według uznania.

Ekran postaci i ekwipunku
Rozwój postaci został jednak trochę ograniczony w stosunku do poprzednich gier. Na samym początku nie możemy wybrać dowolnej kombinacji rasy i klasy. Więc jeśli chcemy grać Wolnym Magiem, to musimy wybrać do tego człowieka, a nie np. elfa, czy krasnoluda. Później zaś nie możemy nauczyć się nowej biegłości w sklepach, czy u specjalistów - możemy to zrobić tylko po awansie na wyższy poziom.
Ze starszych części powracają również questy "promocyjne", czyli zadania, po których wykonaniu postać zyskuje klasę zaawansowaną (np. krzyżowiec staje się paladynem), a także łamigłówki i zagadki. Te ostatnie jednak wydają się czasami zbyt łatwe. Nie zabrakło też "sekretów", czyli ukrytych miejsc, najczęściej z dodatkowymi skarbami.
Nowością są "błogosławieństwa smoczych bóstw", czyli coś w rodzaju dodatkowych czarów, które umożliwiają eksplorację niedostępnych inaczej miejsc. Do gry dołącza też "bestiariusz", znany z Heroes VI, w którym automatycznie zapisywać się będą szczegóły o napotykanych stworach.
Zabrakło natomiast zabawy w "małego alchemika", czyli możliwości tworzenia własnych eliksirów, jak i "tawernianej rozrywki" w postaci pamiętnej karcianki Arcomage.
Ogólnie najprościej powiedzieć, że rozgrywka w MMX to połączenie poruszania się (i walk) z M&M 1-5 oraz drużyny i jej rozwoju z M&M 6-8. Są to w ogromnej większości sprawdzone rozwiązania i tutaj zdają egzamin. Szkoda tylko, że mało jest usprawnień i nowości.

Grafika i Dźwięk

Ogromny topór z dołączonym do niego Minotaurem.
Tu bywa różnie. Pozytywnie wypadają modele stworów i budynków, choć te pierwsze są zwyczajnie zapożyczone z Heroes VI. Szczegóły są na poziomie "może być", to znaczy: są miejsca, gdzie po 10 razy zobaczymy te same kamienie i niewiele więcej, a są też miejsca, gdzie na stole targowiska wypatrzymy ładnie wymodelowanego homara. Nie tak dobrze zaś wypadają tła (w szczególności - horyzont) które wyglądają jakby ktoś w malutkim pokoju na ścianach rozwiesił rozpikselowane panoramy. Najbardziej dotkliwie widać to w lokacji "Latarnia Morska", gdzie zamiast patrzeć w dal, patrzymy tylko na płaską tapetę zawieszoną jakieś 2 metry przed drużyną. Na minus trzeba też zaliczyć ekwipunek, który wygląda "nijako" i jest przedstawiany w postaci małych znaczków pocztowych - podobnie jak w M&M 9. Kompletnie bez porównania z pięknie narysowanymi postaciami i przedmiotami z "For Blood and Honor", czy "Day of the Destroyer".

Typowy rytuał parzenia herbaty u Druidów
Do muzyki raczej trudno się przyczepić... ale i ją zapamiętać niełatwo. Jest "poprawna", ale daleko jej do kompozycji z M&M 6-8, których słucham do dzisiaj w postaci ścieżek mp3 załadowanych na mój telefon. A skoro (znowu) wspomniałem o MM6-8, to warto dodać, że w MMX znalazło się też i kilka ukłonów "dźwiękowych" w stronę fanów, w postaci znajomych już dźwięków np. podczas awansu postaci na wyższy poziom lub korzystania z teleportera.
Technicznie trzeba też wspomnieć o dość wysokich wymaganiach sprzętowych gry, które przy tym silniku i modelu rozgrywki nie wydają się być w pełni uzasadnione. Nie mamy tu wszak żadnego specjalnego modelu fizyki, czy też zapierających dech efektów specjalnych, a nawet zbyt wiele obiektów do wyświetlenia na raz. Mimo to, twórcy zalecają grać na 64-bitowym systemie z więcej niż 4 GB RAMu. Minimalnie zaś trzeba mieć procesor Intel Core 2 Duo 2.5Ghz, 4 GB RAMu i kartę GeForce 8800GT lub Radeon HD3870.

Błędy

Drużyna zamarła na widok tego pająka...
Są. Niestety wypuszczenie gry bez bugów przez Ubisoft jest poza ich zasięgiem możliwości, więc i tu na starcie otrzymujemy zestaw błędów. Nie są jednak z reguły krytyczne. Raz mi się zdarzyło, że po wczytaniu sejwa drużyna natychmiast umarła, ale błąd nie powtórzył się przy drugiej próbie. Zdarzyło się też, że przy przechodzeniu do trybu walki, drużyna się "deaktywowała" i nie można było wykonać żadnego ruchu (ratunkiem w takich sytuacjach okazuje się kombinacja Alt+Ctrl+R !). Zauważyłem też brak możliwości "wzięcia" jednego z zadań w sorpigalowej świątyni na samym początku gry (nieco później i to się udało). Z kolei inne zadanie dodało się automatycznie po kliknięciu na "Handel" w banku. Poza tym mamy też błędy związane najprawdopodobniej z tłumaczeniem. Gdy wstaje nowy dzień w dzienniku drużyny odnotowała mi się informacja, że "zbliża się noc", a gdy drużyna ma duże zapasy jedzenia i nie ma możliwości zakupić więcej, to pojawia się z kolei komunikat "masz za mało prowiantu". Zaś w opisach zwojów z zaklęciami można przeczytać jaki jest efekt po ich SPOŻYCIU ;). Polskie tłumaczenia też niestety mają tę wadę, że czasami gubią nawiązania i "mrugnięcia okiem" do fanów serii M&M. Przykładowo, zamiast "Kreatorów" mamy "Stworzycieli".
Pewnie czeka nas kolejna litania patchy i aktualizacji.

Podsumowanie

Miłośnik gier Might & Magic po 12 latach głodu...
Might & Magic X jest tym, co twierdzą autorzy - hołdem i obszernym nawiązaniem do legendarnej sagi gier, która z całkiem sporym prawdopodobieństwem jest starsza niż Ty, drogi czytelniku. Nie ma więc za zadanie być rewolucyjnym tytułem, ale dotrzeć przede wszystkim do fanów klasycznych RPGów. Czy to się udało? Wg mnie - owszem. Might & Magic X to dobra gra, czerpiąca garściami elementy z poprzednich części, które w tej recenzji ciągle przywoływałem. I choć autentycznie trochę przeszkadzają mi takie szczegóły jak to, że Smok Cienia jest ogólnie słabszym stworem od Królowej Pająków i można go bez większego wysiłku pokonać niemal początkującą drużyną (grrr...), czy też słabo wyglądający ekran ekwipunku, to jednak ogólnie gra się całkiem przyjemnie.
Jeśli jesteś fanem Might & Magic lub lubisz klasyczne RPGi, to jest to coś dla Ciebie.

UPDATE: Z radością informuję, że po premierowym patchu Smok Cienia nie jest już słabszy od przerośniętego pająka i drużyna na 3 poziomie w starciu z nim po dwóch kłapnięciach pyskiem zamieniła się w efektowny stos kości.


Plusy:
+ Powrót klasycznego RPG Might & Magic!
+ Wciąga, jak za starych czasów
+ Liczne nawiązania do starszych części
+ Dobra grafika stworów i budynków
+ Dobry wybór czarów i stworów

Minusy:
- Błędy gry
- Nie za bardzo wciągająca fabuła
- Słabe grafiki tła, ekranu ekwipunku i czasami monotonne tereny
- Nieco ograniczone tworzenie i rozwój postaci

Acid Dragon
© 2003-17 Kwasowa Grota. Wszelkie prawa zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie, publikowanie lub modyfikowanie tekstów grafiki i innych materiałów chronionych prawem autorskim znajdujących się na stronie bez wyraźnej zgody autorów jest zabronione.
Grafika smoka z logo strony autorstwa Silvii Fusetti.
Polityka prywatności i cookies. Redakcja, kontakt